Urzędnik
Urzędnik doświadcza naporu petentów, odpiera go na każdy możliwy sposób. Wykonuje swoją pracę, stoi na straży porządku, egzekwuje prawo. Jest znienawidzonym reprezentantem opresji przepisów, jest przewodnikiem w ich gmatwaninie. Jest wyrazicielem prawdy, decyzji i postanowienia.
.unik
Jak w związku przemocowym dzwonię do niej kilka razy w miesiącu zapytać się jak sprawa. Czasami jest dobry dzień i odbierze koleżanka z pokoju i usłyszę tylko w tle „powiedz, że mnie dziś nie ma”. Czasem na nią trafiam i wtedy opowiada mi o licznych przedawnionych sprawach, o tym jak bardzo czuje się przytłoczona. Czasami dzwonię do niej na komórkę i wtedy mówi mi o tym na co dziś choruje. Raz w tygodniu pozwalają do nich wejść, cerber ochrony ogląda zza kilkunastodioptriowych szkieł dowód osobisty, wypytuje o przyczyny mojej wizyty. Wjeżdżam windą na czwarte piętro i rozmawiamy o tym, jak dużo ona ma pracy, o tym, że szef podrzuca jej sprawy niecierpiące zwłoki. Wtedy skarżę się, że już tak długo, że przecież powinna, że ja też jestem ważna. Wskazuje mi leżące na biurku pudełko na skargi i zażalenia.
Mój syndrom sztokholmski nie pozwala mi przestać do niej przychodzić. Pamiętam też, że to ona stoi na straży zabytkowych dachów nie skażonych oknem połaciowym i rozrzeźbionych elewacji nie tkniętych termomodernizacją.
.mindfuck
Złożyłam wniosek o zmianę lokalizacji przystanku. Zadzwonił do mnie i powiedział mi, że nie ma tam przystanku, więc co ja właściwie chcę przesuwać. Rozmawialiśmy chwilę o tym, żadne z nas nie zmieniło swojego zdania. Zasiał we mnie ziarno zwątpienia, bo przystanek schrodingera widziałam już przecież kilka miesięcy temu. Obiecał, że pojedzie sam zobaczyć i spotkamy się za tydzień, u niego w biurze. Przyjechałam do urzędu o czasie, chwilę przypominał sobie o jaką ulicę chodziło, podtrzymał negację istnienia przystanku. Nie chciałam wyjść bez ostatniego słowa:
„Czy był pan tam w końcu? Zobaczyć ten przystanek?”
„Ja znam odpowiedź na to pytanie, ale czy pani ją zna?”

Dodaj komentarz