masa krytyczna
Porshe z leasingu zawsze zwalniają na garbach z ograniczeniem do 30. Nie zwalniają landcruisery z wydechami na dachu do których wysportowani pięćdziesięcioletni prezesi wskakują na przeszczepionych od młodych kenijczyków ścięgnach Achillesa. W weekend polowanie na jelenie, w tygodniu na barany i wskakiwanie na wysokość trzech stopni za kierownicę. Żyją sportem. Palą po 12 litrów w stolicznych korkach, a czują się jak na rajdzie Dakar. Motłoch stoi w tych samych korkach, słucha tej samej rmfki, ale ogrzewanie ma tylko na siedzeniu kierowcy i szyby bardziej parują. Kierowniczka to widzi. I grzmi. Abyśmy my, War sza wia cy! skorzystali z jednego dnia w roku darmowej komunikacji publicznej, metro się rozwija i że na Wilanów już za dziesięć lat dojedzie tramwaj. Aby na groby bliskich pojechać autobusem, bo i tak nie znajdziemy tam miejsca na parking. Miasto inicjatyw oddolnych, licznych akcji, tysięcy wolontariuszy dobrej sprawy, zielone miasto prezesów. Dla Śródmieścia w Miejscowych Planach Zagospodarowania wprowadzono maksymalną liczbę miejsc parkingowych na m2. Niestety Plan dla Śródmieścia nie jest wprowadzony i nie będzie póki wydawane są tłuste WZtki. Na Poniatowskim wprowadzli buspas, ale szybko go zamalowali po fali protestów dojeżdżających codziennie z Nieporętu i Wołomina motorów sukcesu państwa stolicy. Zrzeszeni taksówkarze w ramach protestu przeciw nieuczciwej konkurencji jeździli przez godzinę zgodnie z przepisami.
Na Świętokrzyskiej wybudowali piękną ścieżkę rowerową. W przebłysku geniuszu wprowadzili na jednym ze skrzyżowań osobne światła dla dwóch kółek, aczkolwiek kopiując dobre, kopenhaskie wzorce pomylili się i zamiast rozdzielić częściowo czas przejazdu rowerów i samochodów po prostu skrócili ten pierwszy. Masa krytyczna po raz kolejny przejechała ulicami Warszawy. Pan Marian po raz kolejny sklął lewaków na rowerach wjeżdżających mu przed maskę.


Dodaj komentarz